Zabawa zaczęła jakieś 3-4 lata temu, kiedy przyjaciel zaprosił mnie na posłuchanie jego nowego nabytku - podłączonych bodajże do komputera Microlab Solo 7c. Widoczna i świecąca naklejka z sygnaturą Petera Larsen'a (główny inżynier takich jak Vifa, Scan Speak, Dynaudio, od 1993 pracuje jako niezależny konsultant progresywnych systemów audio) w kolumnach za taką cenę (niską) powinno to już "coś" znaczyć. Faktycznie. Pod komputerem potrafiło zagadać dużo lepiej niż jakiekolwiek głośniki komputerowe, wieże czy zestawy KD. W późniejszym czasie przyjaciel-inspirator nabył CDka (Arcam Alpha na TDA1541A słynący z "analogowego" brzmienia). Rozpoczęło się słuchanie płyt i wgryzanie się w temat reprodukcji dźwięku. Godziny, dziesiątki godzin odsłuchów, ustawień, kombinowania ze wszystkim co idzie, poczucie znaczenia jakości nagrań, różne formaty utworów, etc... Tak, to były pierwsze kroki w temacie.
Idąc za śladem sąsiada postanowiłem sam rozpocząć audio-hobby.
Odkopałem na strychu segmenciaka ze wzmakiem UNITRA WS 418. Za ciężko uciulane pieniądze zamówiłem monitorki Mission M31i, model z wystawy za bodajże 619zł z przesyłką. Po podłączeniu kablami jakości polskich dróg (2,5mm2 - ale wtedy były grube :D) i jako-takim ustawieniu wsiadłem się w mebel i rozpocząłem słuchanie z DVD (bo miało wyjścia na RCA)... Jeden kanał nie grał. Co teraz? rozkręciłem średniowieczną integrę i zauważyłem dwa malutkie bezpieczniki rurkowe - jeden był przepalony. Pierwszy odsłuch przeniesiony na następny dzień.
Grały przeokropnie, byłem niesamowicie zniesmaczony. Średnica sucha i piaszczysta jak cera po wycieczce na wydmy w słoneczny dzień, góra - było słychać wysokie tony a bas... jaki bas? jak pukanie kijem golfowym w karton po przeterminowanym soku z biedry. Najgorsza była siara kiedy przyszli ziomki posłuchać co to ja nie kupiłem... jakoś przeżyłem..
Przyszła kolej na zakup przeskakującego CDka za chyba 40zł SONY CDP-chyba301. Rozkręciłem, pogrzebałem, laser chyba KSS-210b miał możliwość pogrzebania (potencjometry). Metodą w połowie prób i błędów, w połowie bazując na wujku Google udało mi się wskrzesić umarlaka :)
Z czasem słuchanie zaczęło sprawiać coraz większą frajdę, Missionki zaczęły nabierać ducha. Po przesłuchaniu tych może 80-100h przestałem dostrzegać zmiany pod takim samym źródłem - Missiony uznałem za wygrzane! :)

Kolejnym klockiem, który się u mnie zjawił był wzmacniacz Arcam Alpha One. Więcej mocy mi nie potrzeba (na kanał 35W-8ohm/65W-4ohm), finansowo odpowiedni, pochlebne opinie, zadbany i z dołożonymi pozłacanymi gniazdami. Coś się zadziało, oczywiście in plus :)
W takim zestawieniu słuchałem dłuuugo aż do zmiany cedeka na SONY CDP-591. Arcam i Misski lubiły się ze starym cedekiem więc za półdarmo troszkę odświeżyłem system. Po tej zmianie słychać było wyraźne odseparowanie instrumentów i pojawił się efekt głębokości sceny, co przy tej klasie sprzętu było dla mnie miłym zaskoczeniem :)
Niestety charakterystyka Missek jest o tyle nieprzychylna, że mają swoje jedne, jedyne ustawienie gdzie tworzą spójną i przejrzystą scenofonię (nie biorąc pod uwagę aspektów tonalnych, tych zależnych przede wszystkim od pomieszczenia). Pozwala to na jedynie jednoosobowe słuchanie z uśmiechem na twarzy.
Problemy i niedobory zaczęły się gdy posłuchałem trochę droższych klocków...
Tu zaczęła się pogoń za takim małym wkurzającym audio-króliczkiem.
----------------------------------------------------------------------------------
audioreview.com - Arcam Alpha One Amplifier
Microlab -Peter Larsen
Ustawienie głośników

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz